Deviant Login Shop  Join deviantART for FREE Take the Tour
×

:iconwheatpodlaska: More from WheatPodlaska


More from deviantART



Details

Submitted on
December 27, 2012
File Size
9.8 KB
Link
Thumb

Stats

Views
322
Favourites
3 (who?)
Comments
16
Downloads
3
×
Creeper szamotał się, rozpaczliwie próbując wydostać spod Rake'a.
- Puśśśść mnie! Złaź! - zasyczał ostrzegawczo, gdy zaczęło mu brakować powietrza.  Enderman zaśmiał się i postąpił krok w ich stronę. Rake zerwał się na równe nogi i odbiegł na kilka metrów, nie spuszczając z niego wzroku. Creeper nieudolnie próbował się podnieść, z trudem łapiąc oddech.
- Wygodnie ci było, Creep? - zapytał ze śmiechem Enderman, pomagając mu ustać na nogach. Creeper powoli odwrócił głowę w jego kierunku, piorunując go spojrzeniem.
- Bardzo śśśśmieszzzzne - zasyczał z urazą, odsuwając się od towarzysza. Przez chwilę trwała wojna spojrzeń. W końcu Enderman westchnął głęboko i odpuścił. Jego wzrok powędrował w stronę Rake'a, który próbował się dyskretnie wycofać.
- Gdzie leziesz? - zapytał znudzonym głosem, robiąc kilka kroków w jego stronę. Rake natychmiast znieruchomiał i jęknął. Krzaki były tak blisko...
- No do domu, a co? Nie będę wam dłużej przeszkadzał - powiedział, starając się, by zabrzmiało to w miarę swobodnie. Chyba nie wyszło. Zrobił krok w stronę krzewów, wyczekując reakcji sześcianów. Nie musiał długo czekać. Enderman zaczął delikatnie dygotać, a Rake mółby przesiąc, że różowe oczy przewiercały się przez jego brzuch, robiąc dziurę z drugiej strony. Okropne uczucie.
- Uuu... End, nie tak nerwowo - powiedział do towarzysza Creeper, tupiąc radośnie nóżkami. Tak dawno nikt nie wkurzył do tego stopnia jego wysokiego kumpla... będzie się działo. Enderman nawet na niego nie spojrzał. Zupełnie, jakby go nie było. Całą swoją uwagę skupiał na Rake'u, który nie był w stanie ruszyć się z miejsca. Spojrzenie Endermana unieruchomiło go. Przytwierdziło jego nogi do ziemi. To było przerażające. Przecież krzaki były tuż obok. Przeskoczy przez nie i będzie miał chwilę na ukrycie się, bo zniknie sześcianom z oczu. Albo cokolwiek. Rzuci się biegiem w stronę domu i nie zatrzyma się, dopóki nie usłyszy zamykających się za nim drzwi. Dopóki nie będzie bezpieczny w swoim koszyku, który w dowód przyjaźni ofiarował mu Smile. No, dalej! Rzuć się w te krzaki! Czemu stoisz? Dlaczego nie przerwiesz tej irytującej wymiany spojrzeń?
- Nie. Idziesz. Nigdzie - mimo, iż Enderman praktycznie szeptał, Rake doskonale go słyszał. Po jego karku przebiegł dreszcz. Sześcian nie odpuści tak łatwo. Może i dobrze, że nie może się ruszyć, bo najprawdopodobnie po tych słowach padłby na ziemię i piszczałby ze strachu, zwinięty w kłębek. Creeper uśmiechnął się, a w pustych oczodołach błysnęły drobne czerwone światełka. Zasyczał z entuzjazmem i zrobił krok w stronę Rake'a.
- No, wysssssadźmy go w powietrze - żarliwie domagał się egzekucji, tupiąc niecierpliwie krótkimi nóżkami.
- Za co?! - Rake w końcu zdołał wykrzesać w sobie dość siły, by się odezwać. - Co ja niby zrobiłem?
- Za śśśśledzenie nassssss, podssssłuchiwanie naszzzego niecnego planu i przekazywanie informacji wrogowi - Creeper zaczął mówić powoli i w miarę swych możliwości wyraźnie, niczym sędzia - niniejszzzym sssskazuję tego oto szzzpetnego szzzzpiega na powolną i bolesssną śśśśmierć - skończywszy przemowę, tupnął kilka razy nogą i obrócił się w miejscu, niczym zadowolone z siebie dziecko.
- Eeee... - Rake zaczął poruszać powoli palcami dłoni, odzyskując w nich czucie. Czas najwyższy dać nogę. Enderman, jakby dobze wiedząc, co zamierza, zaczął trząść się jeszcze bardziej. Creeper zaczął powoli iść w jego stronę. Tak, stanowczo trzeba się stąd zabierać.  Co za psychole! Próbował rozpaczliwie odzyskać panowanie nad swoim ciałem, podczas gdy Creeper nieubłaganie się zbliżał. - Odwalcie się! - wrzasnął i spróbował odchylić się do tyłu. Poczuł, jak powoli przechyla się i upada na ziemię. W momencie, gdy urwał się jego kontakt wzrokowy z Endermanem, znów zyskał kontrolę nad ciałem. Zerwał się natychmiast i pobiegł na czterech nogach przed siebie, nie oglądając się. Wpadł między krzaki, słysząc za sobą syk Creepera zmieszany z przerażającym dźwiękiem, jaki wydał z siebie Enderman. Nie był to krzyk, jęk... dźwięk ten przeszył umysł przerażonego Rake'a, który starał się skupić się tylko na kilku rzeczach: nie przewrócić się, nie wpaść na drzewo, biec prosto do domu i nie odwracać się. Nie było to wcale łatwe, ale w końcu dostrzegł, że drzewa przerzedzają się, pozwalając mu zobaczyć dom kilkadziesiąt metrów przed nim. Jeszcze kilka susów i będzie mógł schować się w swoim koszyku, z dala od tych dwóch psycholi... czując się już bezpiecznie, zwolnił i zerknął za siebie, chcąc krzyknąć z radością, jakimi są debilami, że ich wykiwał. Pozwolić, by jego głos odbił się między drzewami i dotarł do ich uszu, powielany echem. Już widział ich twarze, wykrzywione w grymasie wściekłości.
W ułamku sekundy oczy Rake'a rozwarły się szeroko w przerażeniu. Enderman stał między drzewami, wpatrując się w niego swymi jaskawymi różowymi oczami. Po prostu stał w miejscu, jak gdyby nigdy nic. Rake wstrzymał oddech i, gubiąc rytm, potknął się o swoje ręce, przefrunął kilka metrów i zakończył lot z głową w ziemi. Natychmiast jednak podniósł się i jął znów biec przed siebie, nie oglądając się więcej. Co do... jakim cudem ten sześcian przemieszczał się tak szybko?! W końcu wybiegł spomiędzy drzew, wpadając na małą polankę za domem. Kilka metrów... Ostatkami sił dopadł do drzwi, otworzył je drżącą łapą i wpadł do środka, zatrzaskując je za sobą. Dysząc, padł plackiem na podłogę. Dom...
- Wróciłem - wysapał w końcu, widząc wpatrujących się w niego ze zdziwieniem Adę i Smile'a, którzy  wychylili się z kuchni. Pies niemal natychmiast rzucił się ku niemu. Trącając go nosem, skomlał żałośnie.
- Co się stało? - pisnął, siadając koło niego. Ada, nieco zaniepokojona, też doń podeszła i uklękła niedaleko, wypatrując w nim jakiejś dziury czy czegoś innego, co mogło go tak wykończyć. Jeff wyszedł z salonu, chcąc poznać źródło zainteresowania swojego psa. Jeśli istniało coś, co mogło odciągnąć go od jedzenia, to z może to być tylko...
- Rake? A ty co tak leżysz? - zapytał, wyraźnie rozbawiony. Ada, wyczuwając ton jego głosu, powoli wstała i spiorunowała go spojrzeniem.
- Jeff, to nie jest zabawne - syknęła. Widząc, że ten nic nie robi sobie z tego, co do niego mówi, zrobiła krok w jego stronę i zacisnęła dłonie w pięści - jeśli natychmiast nie przestaniesz się śmiać, to zaraz skończysz gorzej niż on.
Jeff natychmiast umilkł. Zaczął się zastanawiać, czemu właściwie jest taki posłuszny Adzie. Przecież mógłby ją spokojnie przewrócić i poderżnąć jej gardło, czy coś w tym stylu... cóż, zastanowi się nad tym kiedy indziej.
- No dobra, ale serio, co mu jest? - zapytał, pozostając w bezpiecznej odległości. Lepiej nie stać blisko Ady, jeszcze się na niego wkurzy i... cholera, znowu to samo. Nic mu nie może zrobić! To dziewczyna! Jeff pokręcił z politowaniem głową, użalając się nad sobą. Boi się dziewczyn. Super. Po prostu kiler roku!
- Nie wiem - mruknęła Ada, przyglądając się Rake'owi który próbował wstać, co szło mu dość opornie.
- Wygląda, jakby go coś goniło - starał się, by nie zdradzić swojego rozbawienia. Ada rzuciła mu zniecierpliwione spojrzenie, zreflektował się natychmiast. - No co, ja tu tylko wyrażam swoją opinię! - dodał z urazą, krzyżując ręce.
Wena wraca. Głowa przestaje mnie boleć! A że mam dostęp do laptopa babci, rozpoczęłam pisanie następnej części Creepystorii. Szybko poszło, już skończyłam. :> Za jednym zamachem. Wybaczcie, nie chce mi się sprawdzać, a podejrzewam, że są błędy i literówki. Nie korzystam z Worda, a aktualny program nie podkreśla błędów. No, w każdym razie... czytajcie!
PS Dobra, w sumie to głowa znowu zaczęła mnie boleć, bo przesiedziałam przed komputerem praktycznie cały dzień. No, ważne, że wena powróciła.
PS S Wczoraj, tuż przed wysłaniem, sąsiedzi wyłączyli Internet. >->
Add a Comment:
 
:iconadam-and-jessica:
Adam-and-Jessica Featured By Owner Dec 27, 2012
Jest już nieco lepiej. Oczywiście nie obeszło się bez błędów (radzę później przeczytać to jeszcze raz ;)) końcówka mnie zaciekawiła. Ładnie prowadzisz dialogi. Wprowadź ich może więcej w następnym rozdziale ;) teraz radzę ci więcej Jeffa, Slendiego i swojej postaci wprowadzić. Jakaś rozmowa, możesz też pokazać jak się szykują do bitwy. Creepy pasta vs Minecraft... Ciekawie, chodź nie przepadam za tą grą
Jessica
Reply
:iconwheatpodlaska:
WheatPodlaska Featured By Owner Dec 27, 2012  Hobbyist
Tak, Slender trochę umilkł w tej części. Co do bitwy - najpierw chciałabym wytłumaczyć sprawę z reakcją Endermana i jego stwierdzeniem, że Rake ich szpieguje.
Reply
:iconadam-and-jessica:
Adam-and-Jessica Featured By Owner Dec 28, 2012
Eh no skoro masz taki pomysł to oki, ale ja nie popieram tego pomysłu. Ale co ja się tam znam...
Jessica
Reply
:iconwheatpodlaska:
WheatPodlaska Featured By Owner Dec 29, 2012  Hobbyist
Nie popierasz... no cóż. W takim razie mówisz, że mają się przygotować do bitwy - a na cholerę, skoro nic nie wiedzą o tym, co w ogóle zaszło w lesie? Chyba należy to wytłumaczyć, nie sądzisz? :meow: Inaczej to nie będzie mieć sensu.
Reply
:iconadam-and-jessica:
Adam-and-Jessica Featured By Owner Dec 29, 2012
Dobra, rób jak chcesz, to była tylko moja luźna sugestia. Nie denerwuj się tak
Jessica
Reply
:iconwheatpodlaska:
WheatPodlaska Featured By Owner Dec 29, 2012  Hobbyist
No cóś ty, ja miałabym się denerwować? Jestem oazą spokoju (chyba, że ktoś mi zabierze jedzenie...)!
Reply
:iconfumyahero:
FumyaHero Featured By Owner Dec 27, 2012
Biedny Creepcio.. Rake go prawie udusił.. XD

Więc.. Dałabyś radę załatwić mi głos Jeffa? Do pierwszej części potrzebuję tylko:

*chichot*

Smile, BIERZ JĄ!



Jeśli to nie kłopot oczywiście..
Reply
:iconwheatpodlaska:
WheatPodlaska Featured By Owner Dec 27, 2012  Hobbyist
Jak tylko wrócę do domu, bo aktualnie jestem u babci, to podręczę kolegę.
Reply
:iconfumyahero:
FumyaHero Featured By Owner Dec 27, 2012
Supcio :3
Reply
:iconmajeczkaslasher:
MajeczkaSlasher Featured By Owner Dec 27, 2012
Bardzo przyjemne się czyta :). Mam tylko pytanie: pod koniec opowiadania specjalnie napisałaś "kiler"? Według mnie powinno być "killer", takie tam moje czepialstwo. Jeszcze raz, bardzo przyjemnie się czyta.
Reply
Add a Comment: